poniedziałek, 2 listopada 2015

Co to jest Piekło?

    Dziś temat z innej beczki. Zabrzmiało bardzo kulinarnie... Jako podróżnik, badacz kultur i poszukiwacz prawdy pozwalam sobie tutaj od czasu do czasu na refleksje teologiczne. Dziś jest taki dzień. Zatem w oparach Halloween klikam kilka słów na temat wiecznego potępienia.
   Ludzie interpretują pojęcie piekła w różny sposób. Inaczej mówią o tym chrześcijanie, inaczej muzułmanie a zupełnie inaczej ateiści, którzy nie wierzą w jego istnienie. Często spotykam również katolików, którzy swoim życiem czy słowem negują istnienie piekła. 
  W moim rozumieniu piekło istnieje nie jako miejsce kaźni gdzie grzesznicy cierpią tortury ukarani przez Boga za popełnione grzechy. Mimo, że piekło przedstawiane jest przez wielu wizjonerów jako okropne miejsce, to nie należy go kojażyć z fizycznym cierpieniem. Piekło rozumiem zupełnie inaczej. Kiedy już jasne będzie dla wszystkich nawet dla ateistów, że Bóg jest i że nie ma innych bogów ani światów, brak kontaktu z nim i brak jego miłości na wieki będzie palącą duszę wiecznym ogniem karą. Przecież Bóg jest wszędzie, w cudownej przyrodzie, w kwiatach, w rzekach, w zwierzętach, w ludziach, we wszystkim co nas otacza. Jego miłość objawia się w tym wspaniałym świecie, który jest jego dziełem. Świat jest zatem bardziej miłością niż ewolucją czy piramidą. Z jego piękna może korzystać każdy i wszędzie, zupełnie za darmo. Piekło natomiast można wyobrazić sobie jako miejsce, gdzie nie będzie tej miłości czyli żadnych Bożych dzieł a grzesznicy zostawieni zostaną sami sobie bez jakiejkolwiek możliwości kontaktu z jedynym Bogiem i jakimkolwiek przejawem jego miłości. Kara ta choć nie fizyczna będzie karą dla duszy bardzo bolesną. Świadomość wiecznego braku Boga, smutek, tęsknota, samotność. Ludziom wydaje się, że wszystko im się należy. A przecież to co ich otacza dostali w prezencie. Kiedy ktoś skarży się, że brakuje mu tego czy tamtego, tak na prawdę nie wie co to jest prawdziwe cierpienie. Jest nim brak Boga. Boże dzieła są wszędzie, on codziennie daje nam siebie  i prosi nas o to byśmy odpowiedzieli na jego miłość. Po tej stronie Bóg objawia się w fizycznym świecie, który stworzył. Po drugiej stronie będzie nam dawał siebie w czymś innym, nie wiemy jaki to będzie świat.
   Są osoby które twierdzą, że skoro Bóg jest miłością to nie mógłby karać ludzi wiecznym potępieniem. A jednak z Biblii dowiadujemy się, że piekło istnieje. Nie  koniecznie musi to być miejsce fizycznych tortur ale bardziej mroczna kraina  smutku, jałowa i wiecznie ciemna.
  Czy zatem Hitler zamieszka w piekle obok zwyczajnego, wychowanego na pop kulturze ateisty czy zwolennika ideologii New Age? Gdzie tu sprawiedliwość? Co z ludźmi, którym nigdy nie było dane poznać Boga? Oni też trafią do piekła? Biblia uczy nas, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym. Możemy zatem domyślać się, że kara choć nie koniecznie fizyczna, będzie odpowiednia do win i okoliczności. Skoro pojęcie kary wydaje się nieco groteskowe w kontekście różnorodności ludzkich losów, to może lepiej piekło nazywać nie karą lecz odpowiedzią Boga na przyjęcie lub odrzucenie jego miłości?
   Skąd mamy wiedzieć, że świat jest wyrazem miłości a nie miejscem w którym przypadkowo się znaleźliśmy? Bóg rozmawia z każdym z nas inaczej, odpowiedź na jego głos nie zawsze musi polegać na klęczeniu i modlitwie choć taka forma jest jedną z najdoskonalszych. Boska sprawiedliwość polega na dostrzeganiu naszych reakcji na jego wołanie, proporcjonalnych lub nieproporcjonalnych do jego nawoływań. Nawet nieśmiałe myśli czy uczynki będące wyrazem chęci czynienia dobra nie zostaną bez nagrody.
   Chrześcijaństwo jest religią serca w przeciwieństwie do Buddyzmu, który skupia się na rozumie. Aby zrozumieć Boga trzeba otworzyć swoje serce. Napisane jest: nie zrozumiecie, puki nie uwierzycie.  Nawet człowiek prosty może stać się świętym. Nawet najgorszy grzesznik może dostąpić nieba. Walka rozgrywa się w naszych sercach, zależy od okoliczności, czyli Bożego planu wobec nas. To nie samodoskonalenie lecz zwyczajne zaufanie Bogu i miłość do świata wystarczą aby wejść do Nieba. W innej sytuacji są ci, którym Bóg przekazał więcej informacji na swój temat. Ci oprócz tego, że mają mu zaufać to jeszcze muszą dzielić się dobrą nowiną. Ale skoro odczuwają to jako coś trudnego to znaczy, że nie ma w nich prawdziwej wiary.
  Skąd wiemy, że piekło istnieje?
1.Jezus wiele razy o tym mówił.
2.Bóg często nam o tym przypominał poprzez objawienia Świętych, np. Ojca Pio.
3.Działania Szatana na Ziemii można obserwować.  
   Wrogowie Kościoła od lat próbują wmawiać ludziom, że Szatan i piekło nie istnieją. Robią to m.in. poprzez fałszywych teologów w strukturach Kościoła. Nie wolno nam wybierać z doktryny Kościoła tylko tego co jest nam wygodne. Czynią tak protestanci. Taka wiara jest niepoważna.
  Wczoraj w mojej parafii zamiast demonicznej zabawy Halloween był Bal Wszystkich Świętych. Brawo! I o to chodzi. 


sobota, 17 października 2015

Kilka słów na temat cukru


     Obecnie do tematu unikania pewnych tzw niezdrowych substancji typu cukier czy alkohol, podchodzę, że tak powiem ze zrozumieniem. Zatem zgadzam się ze stwierdzeniem: wszystko jest dla ludzi... Oczywiście, że są osoby którym nie wolno jeść tego czy tamtego, wtedy jest to sytuacja wyjątkowa.
   Ostatnio jestem skłonny dostrzegać pewnego rodzaju dobro w substancjach powszechnie uważanych za niezdrowe. Bynajmniej nie mam tu na myśli narkotyków, które w mojej opinii działają zbyt agresywnie.
    Myślę, że przesadą są próby wycofania pączków i drożdżówek ze szkolnych sklepików. Co do butelkowanych napojów słodzonych zgadzam się, że nie powinny być tam sprzedawane. Właścicieli sklepików namawiam natomiast do urozmaicenia swojej oferty i wprowadzania potraw typu sałatki, suszone mięso, suszone owoce, świeże owoce, dobrej jakości wędliny, sery dojrzewające czy sushi. Jak to sprzedać? Trzeba być kreatywnym.
    Rezygnuję zatem z demonizowania wypieków, natomiast namawiam wszystkich do kontroli ilości spożywanego cukru.
    Cukier potrafi nie jednego nakręcić jak katarynkę, że delikwent będzie gadał jak najęty. Oczywiście, że co innego stymulować się regularnie a co innego od święta. Przy czym zależy jak często ktoś świętuje :-) Any way kunszt wielu cukierników potrafi czynić cuda czyli następuję zwycięstwo ducha nad materią. Ich wyroby przez to, że są takie doskonałe to przestają szkodzić?   Wszystko zależy od ilości cukru w naszej diecie.
    Desery dodają nam humoru a rodzinne uroczystości czy spotkania z przyjaciółmi czynią o wiele bardziej udanymi. Każdy powinien sam wiedzieć i decydować o tym co mu wolno a czego nie. Problem polega na tym, że cukier uzależnia. Warto mieć nad nim kontrolę aby to on nie kontrolował nas. Zatem powiem jeszcze raz: wszystko jest dla ludzi ale trzeba umieć zachować umiar.  Ciasta jadam 2 razy w tygodniu, częściej tylko wtedy kiedy jestem na urlopie w Polsce. Bo nikt nie robi takich pączków jak Polacy.
   Uważam, że posiłki warto kończyć z uczuciem niedosytu. To pozwala uniknąć nadmiaru kalorii. Jedyne posiłki jakie jadam do syta to te z produktów surowych. Z pozostałymi radziłbym uważać. Żeby dużo nie filozofować streszczę mój system w kilku słowach. Jestem fanem kuchni francuskiej, czyli: moja dieta jest urozmaicona, nie boję się tłuszczów zwierzęcych, wybieram produkty najlepszej jakości, jeśli jem potrawy gotowane to zawsze w towarzystwie zielonych liści, moje porcje potraw gotowanych a szczególnie deserów są niezbyt duże. A do tego wszystkiego dodaję moje ulubione techniki czyli: soki warzywno-owocowe, objadanie się owocami oraz post. Jeśli chodzi o zimne napoje w butelkach czy słodzenie napojów gorących jak kawa czy herbata to bardzo łatwo z tego zrezygnowałem już wiele lat temu. 






wtorek, 29 września 2015

Stymulanty vs świeże jedzenie

 
     Analizując pojęcie grzechu warto zauważyć, że są nim nie tylko czyny ale również emocje takie jak wybuchowość czy pożądliwość, czyli stan umysłu, który jest początkiem do grzesznych czynów. Jeżeli spróbujemy zastanowić się nad tym czy jakieś substancje zawarte w pożywieniu mają negatywny/pobudzajacy wpływ na stan ludzkiego umysłu i ciała, to dochodzimy do wniosku, że wszelkie stymulanty typu kofeina, nikotyna, tauryna, czy nawet cukier, mogą być przyczyną do złych uczynków. Ma to miejsce szczególnie wtedy, gdy mamy do czynienia z uzależnieniem. Narkotyki to już wyższy stopień grzeszności.
    O ile człowiek nie jest świadomy zgubnego wpływu jaki wywierają na niego używki typu alkohol, papierosy, kawa, napoje energetyczne, itd. o tyle jest usprawiedliwiony. Większość osób jednak wie co podkręca ich temperament. Dziś dużą wagę powinniśmy kłaść na uświadamianie ludziom, że stymulanty nie dość, że szkodzą ciału, to mają też negatywny wpływ na emocje.                                                                                                                                              
   Każdy katolik jest zobowiązany dbać o swoje ciało, które jest mieszkaniem dla duszy. Zdrowe, naturalne, regularne posiłki są warunkiem zdrowia ciała i ducha. Nie można zaczynać dnia od czegoś pobudzającego, typu energy drink. Ciało należy odżywiać, dodawać mu prawdziwej energii a nie stymulować. Sztuczna stymulacja to chodzenie na skróty, które  działa tylko na chwilę, później przychodzi  spadek euforii, rodzaj depresji. Naturalne pożywienie  wystarczy aby uniknąć ochoty na pobudzacze, uzależnienie od których z cała pewnością można nazwać grzechem. Warto być ostrożnym aby grzeszna pycha, chęć bycia lepszym, szybszym czy weselszym w klimacie stymulacji nie doprowadziła nas do utraty zdrowia. Żeby coś dostać, trzeba coś oddać.
  Kawę, drinki energetyczne czy czekoladę warto na co dzień zastępować świeżym sokiem warzywno-owocowym czy po prostu zdrowym, odżywczym ale lekkostrawnym pożywieniem.

wtorek, 22 września 2015

Kulki z mielonej wołowiny z pomidorami i kurkumą

   Tak więc uchodźcy/imigranci przyjadą niebawem do naszego kraju. Właśnie dowiedzieliśmy się z mediów, że my Polacy, będziemy ich gościć na naszej ziemi. Podobnie jak my, inne kraje, tzw. członkowskie przyjmą ich również u siebie. Tak oto ta sensacyjna wiadomość, stała się dla mnie inspiracją do ugotowania mojej dzisiejszej kolacji, pt. Kulki z Mielonej Wołowiny.
   W atmosferze medialnych sporów na temat czy to dobrze, czy źle, że przyjmiemy uchodźców, przygotowałem moją kolejną, zdrową potrawę.
Na fladze Unii Europejskiej jest 12 gwiazdek,  u mnie na porcję wyszło kulek nieco więcej.
   Na początku mielone mięso wymieszałem z drobno posiekaną, surową cebulą, oraz przyprawami: czarnym pieprzem i solą. Kulki krótko obsmażyłem w niewielkiej ilości oleju, a następnie dodałem do nich pokrojone pomidory, masło i resztę przypraw, czyli :-) chili i kurkumę. Chwilę to pogotowałem.
   Chce w tym miejscu powiedzieć, że nie lubię słowa SMAŻENIE. Myślę, że o wiele lepiej brzmi: GENEROWANIE SMAKU. Moim celem nie jest agresywne zbrązowianie mięsa a jedynie dodanie mu smaku. Dla mnie osobiście mięso mogłoby być krwiste, ale jednak temperatura dodaje mu tego smaczku, który wszyscy uwielbiamy. Tak więc popijam angielski cydr jabłkowy, generuję smak kulek mięsnych i rozmyślam o nadchodzącej fali uchodźców.
   Dla fanów zdrowej kuchni, proponuję kulki, bez dodatku skrobiowego ale za to w towarzystwie, siekanych pomidorów, obficie zakraszonych masłem i przyprawionych piekielnie ostrym chili oraz aromatyczną, super-zdrową kurkumą.
   Potrawa wyszła bardzo smaczna, zabrakło mi tylko siekanej natki pietruszki, która świetnie by tutaj pasowała. Zastąpiłem ją listkami selera naciowego.
   Jak widać mielone mięso nadaje się nie tylko na burgery, czy Sos Boloński.
   A na deser zrobiłem dziś: Ciasto Bananowo-Śliwkowe, jak zwykle u mnie, mało słodzone.
W przeciwieństwie do Anglików, słodzę moje ciasta bardzo delikatnie. Oni jak dosłodzą, to nie da się tego zjeść. My Polacy słodzimy mniej, i tak trzymajmy. Moje ciasto proponuję w akompaniamencie tłustej śmietany, zwanej Creme Fraiche. W Polsce produkt ten można zastąpić tłustą, kwaśną śmietaną. Creme Fraiche różni się nieco od polskiej kwaśnej śmietany, jest gęstszy i mniej kwaśny.
  Tak oto w oczekiwaniu na falę uchodźców proponuję Kulki z Mielonej Wołowiny z Pomidorami i Kurkumą a na deser Ciasto Bananowo-Śliwkowe Mało Słodzone.

       Składniki na Ciasto Bananowo-Śliwkowe:
1/4 kostki masła
2 łyżki cukru pudru
3 banany
100 ml wody
pół łyżeczki cynamonu
2 jajka
7 łyżek mąki pszennej lub bezglutenowej
płaska łyżeczka sody
kilka śliwek

  Masło należy ukręcić z cukrem. Banany rozgnieść i wymieszać z wodą.
Do masła z cukrem dodajemy po jednym jajku i dobrze miksujemy używając trzepaczki lub mixera kuchennego. Następnie dodajemy do tego banany wymieszane z wodą.
Kolejny krok to dodanie suchych składników: mąki, sody, cynamonu.
Gotowe!
Mixturę wlewamy do blaszki wysmarowanej masłem i wysypanej mąką.
Pieczmy w temp 180'C z nawiewem przez ok 45 min.

piątek, 18 września 2015

Jajka poszetowane / kasza gryczana / leczo

    Czasami zdarza się tak, że zostaje nam z obiadu trochę kaszy. Można ją zawsze schować do lodówki i zjeść na następny dzień. Oto właśnie dzisiaj znalazłem w mojej lodówce trochę nieprażonej kaszy gryczanej z wczorajszej kolacji. Na prędce zrobiłem leczo z papryki i pomidorów, które udusiłem razem z cebulą, czosnkiem i sporą dawką chili.                A do tego polecam dziś:
                  Jajka poszetowane czyli
 małoinwazyjna technika na przygotowanie jajek.
  Jak je zrobić? To bardzo proste. Jajka wybijamy na gotującą wodę, do której wcześniej należy dodać szczyptę soli i 2 łyżki octu jabłkowego.
  Pamiętaj, że gotującą wodę należy bezpośrednio przed wrzuceniem jaj, zakręcić łyżką lub łopatką.
Wirująca woda szybko i równomiernie zetnie białko jaj. Po ok. minucie jajka można podawać. Proponuję posypać je solą morską i polać oliwą lub masłem.
Oto rezultat dzisiejszego gotowania. Smaczna i zdrowa jesienna potrawa. Bo jesień już za 5 dni.




czwartek, 17 września 2015

Jajka na miękko

    Bardzo chce mi się pisać. Zatem jadę autobusem i piszę. Może kogoś to zainteresuje, zważywszy, że ostatnio pojawiło się tu sporo nowych osób.
  Jamie Oliver pisał ostatnio o jajkach, jakie to one zdrowe, to i ja napiszę. Najbardziej lubię je w formie Na miękko lub Sadzone. Ważne aby nie przesadzić z temperaturą.

                                                            Jajka "Na miękko":
  Umieszczam jajka w garnku z zimną wodą. Doprowadzam wodę do wrzenia i od razu garnek ściągam z palnika. Jajka zostawiam w gorącej wodzie na MAX 3 minuty. Wodę odlewam i zamieniam ją na zimną. Po 2 minutach jajka są gotowe.  Obieram je ze skorupek, kroję na połówki. Tak przygotowane jajka mają żółtka wciąż płynne. Polewam je oliwą z oliwek lub olejem lnianym, posypuję solą morską. Szczypiorek wskazany.
  Już chodzi mi po głowie eBook: Odżywcze potrawy z jajek, wg. Surowego Szefa.
Jajka polecam oczywiście wiejskie, tzw. Organic :-)
           Na zdrowie, Rodacy!

poniedziałek, 7 września 2015

We are living in America

   Globalna amerykanizacja dzieli życie ludzi na 2 części. Pierwszą można by nazwać sexualno - konsumpcyjną. Przy pomocy mediów ludzie sterowani są do aktywności sexualnej oraz do konsumpcjonizmu. Przetworzona, sztuczna żywność / drinki energetyczne / wakacje na Ibizie.
  Druga część życia zaczyna się mniej więcej po czterdziestce. To część, którą nazywam wegetacyjno - farmakologiczną. Zamienia się ludzi w biernych oglądaczy telewizji, wydających sporo pieniędzy na leki uśmierzające ból i mające przedłużać ich życie.
  Obserwując społeczeństwo angielskie wyraźnie widać, że taki podział nie wyszedł im na dobre. Ludzie wyglądają tutaj jak zombie, chudzi, wygięci i pomarszczeni albo otyli i spuchnięci. Pierwszą część życia spędzają na zabawie, pijąc alkohol, ćpając i uprawiając sex a drugą przed telewizorem łykając różnego rodzaju tabletki. Dobrze by było gdyby naród polski nie dał się wciągnąć w tą świetnie skonstruowaną, dopracowywaną latami, amerykańską maszynę. Niestety młode pokolenie, zamiast walczyć z tym systemem, bezkrytycznie przyjmuje go, nie widząc w nim żadnego zła. Wielu młodych ludzi traci swój ogromny potencjał, marnując czas i siły na zajęciach prymitywnych i niezgodnych z ludzką naturą. Powrót do tradycyjnych wartości jest doskonałym lekarstwem na zagrożenia amerykańskiej globalizacji